Dawno nie było wpisu bo praca goni, wchłania… Ale powoli oglądam pozostałe odcinki serialu Włatcy Móch, nadrobiłem je na tyle, że jestem już na bieżąco, a ilość odcinków powoli dobija już do 50. Ale niestety, tak jak do odcinka mniej więcej dwudziestego, oglądałem to z przyjemnością, tak już niestety widać, że autorom brakuje pomysłów, a serial jest już trochę ciągnięty na siłę… a szkoda, czasami lepiej się nie wysilać jednak i lecieć na ilość, a spasować, aby w widzach nie pozostał niesmak…

Ale póki co druga część tej już naprawdę kultowej kreskówki, zatytułowanej “Nazywam się Anusiak”:

Postać Anusiaka jest dość ciekawie skonstruowana, z fabuły wynika, że jest to synalek z jednego bązów partyjnych, najprawdopodobniej Samoobrony, który wychodzi z założenia, że tak jak jego tatuś, nie musi się uczyć, ale robić wszystko, aby pozyskać władzę nad innymi, tylko jak ten cel osiągnąć, aby się w ogóle nie napracować?

Swoją drogą, każdy chyba ma w pamięci ze szkoły, jak jego lub kolegów z klasy wyśmiewano się z powodu nazwiska, nawet takiego, które niby pozornie z niczym się nie powinno kojarzyć… Czy dzieci nie są okrutne?